Apteka Sztuki

POLA TRANSMISJI ENERGETYCZNYCH

POLA TRANSMISJI ENERGETYCZNYCH

Prace studentów dyplomowego roku Wydziału Fotografii Szkoły Filmowej w Łodzi kryją w sobie niedopowiedzenia i dwuznaczności. Wspólnym mianownikiem jest niesamowitość, balansowanie na cienkiej granicy światów, gdzie życie i śmierć przenikają się. Niezależnie czy jest to portret, martwa natura, czy pejzaż, przedmiot fotografii, uwikłany jest w sytuację nie z tego świata. Jego cielesna substancjonalność i uchwytna tożsamość przestrzeni rozpadają się. Pozostaje wrażenie lustrzanej projekcji zanikającej rzeczywistości. Wędrówka w trójwymiarowej rzeczywistości podlega tajemniczym siłom, które zakrzywiają nasz wymiar niczym w hiperprzestrzeni Riemanna.
Dotykamy namacalnej dziwności. To przestrzeń wypełniona obecnością, obejmująca widza, przenikająca go, budząca ambiwalentne uczucia - estetyczny zachwyt, fascynację, grozę, podświadomy lęk, jak w przypadku onirycznych orficko-dantejskich pejzaży Dawida Szablewskiego. To pole dezorientacji, w którym widz nie rozpoznając przedmiotu, pogrąża się w najszczerszym zdumieniu. Rysowane światłem krzywe Lissajous’a Macieja Telki, czy tajemniczy pył z prac Szymona Kobusińskiego pozostają zagadką. Autorzy mylą tropy, zacierają granice rozpoznawalnych przedmiotów i miejsc, dezorientują widzów. Patrycja Gotszling fotografuje minimalistyczne martwe natury z plastikowych worków, umieszczone w sterylnych, jednobarwnych przestrzeniach. Foliowa poduszka niczym znak graficzny przeniesiony z dwuwymiarowej przestrzeni do trójwymiaru dryfuje w sprzeczności z prawem grawitacji. Toczy się konflikt miedzy inwersją prawej i lewej strony, dołem i górą, lekkością i ciężarem, przejrzystością i nieostrością. Łukasz Pawłowski tworzy japonizujące, estetyczne kompozycje o silnym ładunku symbolicznym. Usypane piramidy popiołu i ziaren naprowadzają na trop wiecznego powrotu. Jego gra w sztukę jest w rzeczywistości grą w śmierć.

Dziesięcioro młodych ludzi pozostaje pod silnym wpływem swojego wykładowcy i mentora Józefa Robakowskiego. Choć ich prace utrzymane w odmiennych stylistykach nie tworzą spójnej narracji, mówią o podobnej wrażliwości. Stanowią autentyczne spotkanie człowieka i medium.