Apteka Sztuki

MOJRA Prace nieskończone - Robert Jaworski

MOJRA Prace nieskończone - Robert Jaworski

 Robert Jaworski stworzył serię prac, które prowadzą podążającego ich śladem odbiorcę do pojęciowego i percepcyjnego rozdroża. Jak je nazwać – i jak na nie patrzeć? Przyglądać się im jak przedmiotom, których chciałoby się dotknąć? Czy też jak obrazom, które zatrzymują wzrok widza na swojej powierzchni? A może jak szczególnym stanom skupienia materii malarskiej, które tworzą pewne topografie, wykraczające poza ramy obrazu?
(…) Jaworski dotyka momentu, poprzedzającego chwilę, w którym praktyka malarska oraz materia malarska krystalizują w postaci obrazu, pojętego jako skonwencjonalizowany artefakt sztuki. Cóż to jednak za moment? To chwila, w której artysta nie pracuje nad przedstawieniem, ani nawet nad stworzeniem obrazu, lecz zajmuje się samym tworzywem – farbą. W procesie malarskim istnieje nieuchwytny moment, w którym farba – ta złożona substancja, subtelna kombinacja pigmentów, barwników, spoiw, rozpuszczalników – zmienia się z konkretnej materii, w medium rozmaitych abstrakcji i hipostaz, na przykład w iluzję przestrzeni, reprezentację bóstwa, albo ideę czystego koloru. Jaworski zdaje się jednak fascynować tym, co dzieje się zanim przemiana farby w medium zajdzie do końca. Artystę interesuje nie tylko powierzchnia obrazu; jest jeszcze głębia, znajdujące się pod spodem warstwy farby, jej masa, której obecności i niemal widzialnego ciężaru nie sposób zignorować.
Mamy więc do czynienia z przedmiotami utworzonymi z farb. Przedmiot utworzony z farb może zagrać rolę obrazu; odegranie tej roli jest dla takiego przedmiotu czymś w rodzaju przeznaczenia. Czy jest to jednak przeznaczenie nieuniknione? Jaworski niektóre ze swoich prac zmyka w kształcie prostokąta, najpopularniejszej formie malarskiego kadru. Inne prace mają kształty zbliżone do kół lub elips. Jeszcze inne, mają formy zupełnie już nieregularne, które nazywa Długimi przedmiotami. Wyglądają nie tyle jak owoce próby zamknięcia malarskiego zamysłu w takim lub innym kadrze obrazu, ile jak fragmenty większej całości (taki kształt mógłby mieć na przykład odłamek skały, ale także fragment darni wydartej z łąki...). (…) Te prace posiadają nie tylko malarską powierzchnię lecz również swoją topografię, „rzeźbę terenu”. Artysta wykorzystuje przy tym specyficzną naturę malarskiej farby. W tradycyjnym malarstwie farba jest ekwiwalentem alchemicznego konceptu materia prima; pierwotnego tworzywa, które w procesie przemian może stać się czymkolwiek; kamieniem, liściem drzewa, namalowanym obliczem władcy, przedstawieniem anioła. Farby nie są jednak przeźroczyste; pigmenty i barwniki do ich sporządzania pochodzą z ziemi, z roślin i minerałów, skał i kamieni. Ten geologiczny wymiar materii malarskiej w pracach Roberta Jaworskiego dochodzi do głosu wyjątkowo dźwięcznie – i może właśnie kategorie geologiczne najlepiej przylegają do istoty tych obrazów i najlepiej opisują ich relację z naturą. Ta relacja w ostatecznym rachunku okazuje się kluczowa. Jaworski tworzy prace, które nie przedstawiają żadnego miejsca, ale odbiera się je w podobny sposób, w jaki doświadcza się miejsc. To obrazy, które mają swoje topografie, barwne powierzchnie i warstwy farby, które niczym gleba kryją się pod tymi powierzchniami. Tak jak obrazy są samodzielnymi zdarzeniami w wizualnej czasoprzestrzeni, i tak jak miejsca pozostają zarazem częścią większej, wielowymiarowej całości.
Stach Szabłowski